wtorek, 23 sierpnia 2011

Jesień tuz tuż...

Lato nas w tym roku nie rozpieszczało. Chłodny i deszczowy lipiec, niezdecydowany sierpień. Dobrze, że choć ostatnie dni dają jeszcze mozliwość naładowania słonecznych akumulatorów. Jednak wieczory już zmuszają do nałożenia na ramiona czegoś cieplejszego. Przygnębiające...
Jednak bliskie nadejście jesieni ma też swoją zaletę: z chłodnym wiatrem przychodzi wena twórcza na cieplejsze sploty. Wraz z coraz szybciej zapadającym zmrokiem pukają do mnie kolejne pomysły na swetrzyska, płaszczyki, szaliki, broszki. Jeden sweter już sie robi, płaszczyk dla córci czeka na drugi rękaw i dopieszczenie, szal-komin spogląda na mnie spod wieka skrzyni.
Do ciepłego swetra z otwartym przodem przyda się filcowa broszka, którą mozna spiąć rozwiane wieczornym wiatrem poły.



wtorek, 26 kwietnia 2011

Filcowo

Obiecałam siostrze na urodziny coś wykulać :) Więc wykulałam takie oto kuleczki, połączyłam z czymś srebrnym i tak oto powstał komplet biżuterii. Kolor jak na pierwszym zdjęciu.


Podczas pobytu u rodziny na święta miałam wydziergać kilka rzeczy, ale za bardzo skupiłam się na świętowaniu i nadrabianiu rodzinnych kontaktów.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Szydełkowe kapelutki

Mąz wreszcie oddał czytnik do kart, więc wrzucam zrobione w minionym tygodniu wiosenne kapelusze.
Oba z akrylu, czerwony cieńszy, fioletowy nieco grubszy, ale bawrdziej ażurowy.






piątek, 1 kwietnia 2011

Kólkowa milka

Już jakiś czas temu powstała kółkowa chusta z fioletowego żakardu. Ramię szyte "na pół", czyli składane kilkakrotnie do środka, przeszyte kilka razy mocnym ściegiem. Kółka atestowane Sling Rings, srebrne (pasują do srebrnych rombów na fioletowym tle żakardu).
Nowy domek milka znalazła w Poznaniu, u przemiłych nowych właścicielek.
Za zgodą jednej z nich (tej starszej ;) ) wrzucam kilka fotek poglądowych:





Wszystkie zdjęcia sa autorstwa Kashin, której cudną biżuterię można podziwiać [url=http://kash-jewellery.blogspot.com]TU[/url] .
Druga kółkowa, mam nadzieję, powstanie niebawem. Identyczna.
Tylko niech Bóg wydłuży dobę, a dziecko sen ;)

Buziak od Przesłodkiej Matyldzi na dobranoc :)

wtorek, 29 marca 2011

Filcowana broszka

Kursik był szybki, więc sporo trzeba było podłubac jeszcze w domu. Z wyniesionego z zajęć płaskiego kwiatka uformowałam w domu wielka niezapominajkę. Dodałam listek, przyszyłam koraliki i agrafkę i oto zamieszkała na mojej kurtce nowa lokatorka. w komplecie z szydełkowymi długimi mitenkami wygląda sympatycznie.



niedziela, 27 marca 2011

Filcująco :)

Byłam dziś na króciutkim kursie filcowania, zorganizowanym przez koleżankę z pracy. W planie były kwiaty na mokro, korale i na sucho sfilcowanie czegoś w foremce. Niestety, 2-3 godziny to za mało na porządne "skundlenie" materiału, awięc twory jeszcze dość miękkie, ale to da się dokończyć.
Atmosfera była bardzo sympatyczna. Az miło popatrzeć, że mamy kreatywne społeczeństwo. Oczywiście królowała płeć żeńska, rodzynka miałyśmy tylko jednego - 7-letniego chłopca. Dzieciaczków było troje,pięknie pracowali, ale na końcu wydał sie sekret ich sumiennyj pracy : "ciociu, a ile za to możemy zarobić?" :) Rośnie nam nowe pokolenie ;)

Chętnie pofilcowałabym intensywniej, ale obiecałam sobie, że najpierw muszę pokończyć wszystkie zaczęte szydełkowce/drutowce. Pierwsze w kolejce stoją zabawki czekające na wypełnienie i pozakańczanie. Potem kolejny sweterek dla Nadii, poprzedni niedokończony z razcji zagubionego szydełka. Miałąm też skończyć komin, ale i tak juz na niego będzie za ciepło. Za to zamarzyła mi się czapencja-kapelutek dla małej na wiosnę.
Przy maszynie leżą wykrojone pieluszki, skrojona torebka i przygotowane materiały do pokombinowania kolejnej zabawki. Ten ostatni pomysł najbardziej mi sie podoba. Tylko czasu na maszynę ostatnio nie mam. Córa coraz krócej w dzień śpi, a wieczorem juz padam.
Zdecydowanie czekam na słoneczną wiosenkę. Piękna pogoda definitywnie dodaje mi energii. I motywacji.

wtorek, 22 marca 2011

Wiosna, gdzie żeś Ty?

Pierwszy dzień wiosny. Teoretycznie. Bo za oknem wiatr jeszcze mroźny. Zima w tym roku uparcie trzyma, ale dzięki temu mogę powiedzieć, że się jednak wyrobiłam :)
Zaczęte w październiku, skończone w marcu. Miało być na zimę, ale będzie na zimną wiosnę.
Szydełkowe bolerko, dziergane z fioletowo-granatowej Himalayi Padisah (wełna z akrylem). Mimo, że krótkie w stanie, rękaw 3/4 ( 1/2 ? )i szeroki, to grzeje tak, jak było w zamyśle. Krój w kształcie litery T, bez osobno wrabianych rękawów, zapinany na dwa guziki, ale chyba dokupię i trzeci.



Wreszcie z czystym sumieniem mogę zabrać sie za sokańczanie kolejnych rzeczy. A nazbierało sie ich trochę...